Kredyty ryszard on 15 lip 2011
Przedwyborcza gra wstępna
Kryzys niestety nas nie opuszcza, a wręcz przeciwnie zdaje się wracać ze zdwojoną siłą. Zapewne pamiętamy, gdy pierwszy jego atak sprawił, że załamał się rynek kredytów mieszkaniowych, a wraz z nim cała „mieszkaniówka”. Nie było kredytów, nie było kasy, nie było ruchu na rynku mieszkaniowym, a wypłata kredytu była tylko w sferze marzeń. No i ceny wówczas zaczęły gwałtownie spadać, ponieważ ludzie nie kupowali mieszkań, a nie kupowali, ponieważ banki przestały udzielać kredytów.
Tymczasem najczęściej to kredyty mieszkaniowe hipoteczne załatwiały ten problem, bowiem ludzie nie mają aż takiej gotówki by kupić kilkudziesięciometrowe mieszkanie. Dlatego najczęściej sięgają po kredyty. A skoro banki przestały ich udzielać to cały rynek mieszkaniowy załamał się – koło się zamknęło. Zresztą banki nie tylko zaprzestały kredytowania osób fizycznych, ale tak że firm. Ucierpiały na tym również firmy deweloperskie, bowiem za kredyty budowały mieszkania. Skończyły się kredyty, skończyło się inwestowanie w nowe budowy. Po jakimś czasie sytuacja zaczęła się zmieniać. banki już od początku 2010 roku złagodziły swoje stanowisko w tej sprawie i powoli zaczęły odblokowywać kredytowanie hipoteczne. Było więc już o wiele łatwiej o kredyty mieszkaniowe hipoteczne, była tak długo oczekiwana wypłata kredytu, ale warunki udzielania kredytów zostały mocno zaostrzone. Przed kryzysem polityka kredytowa banków była jasna i zmierzała w kierunku udzielania jak największej ilości kredytów. I trzeba przyznać, że wtedy obie strony – kredytobiorcy oraz banki – były zadowolone. Banki, ponieważ ich obroty z każdym dniem rosły, kredytobiorcy, ponieważ mogli kupować mieszkania, samochody, nieruchomości, których nigdy za gotówkę nigdy by nie kupili. Oferta kredytowa również była szeroka i w miarę przystępna, było więc w czym wybierać i wypłata kredytu nie była już taką niewiadomą. Najczęściej wybieranymi kredytami były kredyty mieszkaniowe oraz samochodowe, natomiast najpopularniejszym kredytem był walutowy kredyt hipoteczny szczególnie we frankach szwajcarskich. Mniej natomiast kredytobiorcy interesowali się kredytami w euro oraz złotówkach. Aż przyszedł kolejny kryzys, szaleje kurs franka szwajcarskiego, a przecież ponad 700 000 kredytobiorców ma kredyty w szwajcarskiej walucie, więc problem jest wielki. Nawet politycy zastanawiają się jakie poczynić kroki, aby im ulżyć. Oby to nie była tylko wstępna gra przedwyborcza, a niestety wszystko na to wskazuje, że tak właśnie jest. Ale nie tylko wysoki kurs franka szwajcarskiego spędza sen z oczu kredytobiorcom, ale także spready jakie banki stosują. To także spread oraz wysoki kurs franka sprawia, że raty kredytów niektórych kredytobiorców wzrosły już nawet o prawie 70 procent. Różne są pomysły na wysoki kurs szwajcarskiej waluty oraz spread, problem tylko w tym, aby wreszcie ktoś podjął jakieś sensowne kroki.
