Monthly Archive for "Październik 2011"



Finanse admin on 31 paź 2011

Zmniejszone marże

Zmniejszone marże Pieniądze kalkulator

 

"Potrzebujesz gotówki? Teraz bez zaświadczeń o zarobkach. Sprawdź!" – tak ostatnio reklamuje swoje kredyty gotówkowe Getin Bank. Na koniec mały dopisek, że w 5 minut można sprawdzić jaka pożyczkę się dostało. Poza tym są to ponoć kredyty gotówkowe bez zaświadczeń o dochodach, ale trzeba napisać oświadczenie. Potrzebny jest tylko dowód osobisty, ale niezbędni są także poręczyciele. No i są to kredyty gotówkowe do 20 tysięcy złotych. Szczegóły zaś z informacjami, np. jak wysoka będzie rata kredytu, przez ile będziemy go spłacać, itp. można uzyskać u doradcy kredytowego banku. Jest jeszcze kredyt kalkulator. Podobnych ofert będzie coraz więcej. Szczególna reklama chyba pójdzie w kredyt ratalny, bowiem już zaczyna być w sklepach coraz więcej takich ofert. Pamiętajmy jednak, że najczęściej jest to tylko marketing, marketing i jeszcze raz marketing, więc taki kredyt kalkulator może nam pomóc.

Już w drugiej połowie ubiegłego roku banki zaczęły jednak łagodzić swoją politykę kredytową, a w ostatnim okresie nawet uatrakcyjniają swoje oferty, między innymi poprzez zmniejszanie marż, rata kredytu jest mniejsza, rezygnując z części opłat bankowych oraz zmniejszając prowizje. Szczególnie są takie hojne jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne w euro. Poza tym o wiele łatwiej jest także o zwykłe kredyty gotówkowe. Niestety jednym z minusów takich kredytów jest ich dość wysokie oprocentowanie.

Z ostatnich informacji prasowych wynika, że banki przy tym oprocentowaniu nieźle namajstrowały. Jak się okazuje rzeczywiste oprocentowanie takich kredytów nie wynosiło, jak to zwykle przy kredytach gotówkowych bywa, 15-18%, ale nawet 60-70%!!! Zgodnie z przepisami bank może najwyżej taki kredyt oprocentować do wysokości czterokrotności stopy lombardowej NBP, które obecnie wynosi około 20%. Tymczasem banki obeszły ten zapis ustawy antylichwiarskiej stosując wysokie opłaty przygotowawcze, prowizje oraz ubezpieczenia kredytów. Na przykład getin bank w ten sposób zawyżył koszty kredytu do ponad 60%, nieco mniej – 57% mają na swoim koncie eurobank i paribas fortis i tylko nordea bank oraz volkswagen bank direct nie stosują w swej ofercie lichwy/ mieszczą się we wspomnianych 20 procentach/.

Ktoś kiedyś powiedział, że banki w tym biznesie nie dadzą sobie zrobić krzywdy i ma rację. Banki żyją z klientów, ale na dzień dzisiejszy to one dyktują warunki. Wielu klientów wybierając ofertę kredytu stawia na jego oprocentowanie, a nie na rzeczywiste koszty. I jest to błąd, bowiem gdy oprocentowanie jest niższe wyższa jest prowizja i opłaty bankowe

Finanse admin on 29 paź 2011

Planowanie

Planowanie Kredyty planowanie

Polacy nie należą do nacji żyjących z ołówkiem w ręku. Nigdy nie lubiliśmy planować swoich wydatków, przychodów i rozchodów. Życie nas powoli zmusza do zweryfikowania swojego stanowiska w tej kwestii. Kryzys sprawił, że znacznie obniżyła nam się stopa życiowa, mamy teraz mniej pieniędzy w swoich budżetach domowych, aczkolwiek liczby mówią zgoła co innego. Z ostatnich danych bowiem wynika, że oszczędności naszych rodaków przekroczyły już bilion złotych. Wynika to raczej nie z równania dochodów, ale zanikania klasy średniej. czyli oszczędności, często bardzo duże, są domeną tej bogatszej części społeczeństwa.

Jest to tylko część prawdy, bowiem klasa średnia na razie istnieje i ma się zupełnie dobrze. To prawda, że liczba ubogich rodzin stale rośnie, ale nie brakuje nam też rodzin, które nie muszą martwić się czy wystarczy im pieniędzy do następnej wypłaty. Bogaci najczęściej nie planują swoich wydatków bo nie muszą, biedni i średniozamożni planują swoje budżety domowe. Zarządzanie finansami, obojętnie czy są to finanse domowe czy finanse przedsiębiorstwa jest rzeczą bardzo ważną. Jeżeli nie zadbamy o to zawsze później są kłopoty. Tym bardziej jeżeli planujemy jakiś większy zakup, ponieważ zwykle nie wystarcza później pieniędzy na inne wydatki. Dlatego, jeżeli na przykład planujemy zakup bądź wymianę auta, przymierzajmy sie do tego projektu przez co najmniej kilka miesięcy. Nie róbmy tego z dnia na dzień, bowiem możemy popaść w tarapaty finansowe. Najlepiej planujmy autokredyt z polisa naprawy, tak jest taniej, prościej i łatwiej. Taki autokredyt z polisą na naprawy to nic innego tylko kredyt samochodowy wraz z ubezpieczeniem od awarii mechanicznych pojazdów. Kredyt taki na przykład oferuje santander consumer bank i naprawdę warto się tej ofercie dokładniej przyjrzeć.

Jeżeli ktoś ma w planach zakup nowego bądź używanego auta, to taki autokredyt z polisą na naprawy jest naprawdę niezłym wyjściem. Jednakże, aby taki kredyt uzyskać trzeba spełnić kilka warunków: wartość auta nie może przekroczyć 250 tysięcy złotych, jego masa całkowita nie może być wyższa niż 3,5 t, pojazd musi zostać zakupiony w u autoryzowanego dealera, auto nie może mieć więcej niż 5 lat oraz jego przebieg nie może być wyższy niż 150 tysięcy kilometrów. Ponadto samochód musi mieć aktualne badania techniczne, posiadać ubezpieczenie oc i być wyprodukowany na rynki europejskie. I jeszcze jedna ważna informacja, suma kosztów naprawy w okresie ubezpieczeniowym nie może przekroczyć wartości pojazdy, a koszt jednej naprawy 10 tysięcy złotych. Wysokość takiego ubezpieczenia zależy od wartości pojazdu. na przykład dla aut o wartości do  40 tysięcy złotych składka wynosi 1049 zł., a od 40 tys. zł, do 100 tys. zł – 1490 zł. Są to roczne składki, które mogą być rozbite na raty miesięczne.

Finanse admin on 26 paź 2011

umowa o pracę a umowa zlecenie

umowa o pracę a umowa zlecenie umowa zlecenia pracodawca

 

Polskę, jak i inne kraje świata, dotknął światowy kryzys. Konsekwencją tego są między innymi kłopoty na rynku pracy. Pracodawcy zwalniają pracowników, a znalezienie pracy przez zwolnionych czy zaczynających dorosłe życie, młodych ludzi staje sprawą coraz bardziej niemożliwą. Gdy już więc szczęśliwiec pracę znajdzie nie zawsze przejmuje się rodzajem umowy, jaką proponuje mu pracodawca. Bo albo się na tym nie zna albo nie przywiązuje do tego wagi. A w okresie kryzysu gospodarczego pracodawcy szczególnie często próbują oszczędzać, niestety także na zatrudnianiu pracowników. Jednym z przejawów takich oszczędności są próby zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi. W praktyce dla laika trudne jest ustalenie, czym jest umowa o pracę, a czym umowa cywilnoprawna. Ważna różnica między nimi to taka, że umowa o pracę podlega Kodeksowi Pracy, a umowy cywilnoprawne – Kodeksowi Cywilnemu. Prowadzone badania pokazują, że rośnie liczba osób zatrudnianych na umowę zlecenie lub umowę o dzieło, przede wszystkim z powodu dużej atrakcyjności takich umów dla pracodawców. Mogą oni oszczędzić na składkach zusowskich, płatnych urlopach, a w dodatku łatwiejsze staje się rozwiązanie umowy. Jakie są jeszcze różnice pomiędzy umową o pracę a umową zleceniem? Co do zasady należy stwierdzić, że elementem różniącym umowę zlecenia od umowy o pracę nie jest rodzaj wykonywanych czynności (bowiem przedmiotem obu tych umów mogą być czynności identyczne). Nie jest również takim elementem ani wysokość umówionego wynagrodzenia, ani też sposób jego ustalenia. W przypadku wykonywania na podstawie umowy zlecenia pracy, której efekt jest wymierny, wynagrodzenie może być uzależnione od ilości wykonanej pracy. W przypadku wykonywania na podstawie umowy zlecenia innych czynności wynagrodzenie może być określane np. dniówkowo lub ryczałtowo. Wyszczególnienie w listach wypłat tego rodzaju składników wynagrodzenia nie świadczy o tym, że praca była wykonywana na podstawie umowy o pracę. Elementami istotnymi w umowie o pracę, które nie występują w umowie zlecenia, jest obowiązek pracownika osobistego wykonywania pracy, podporządkowania pracownika pracodawcy, obowiązek przestrzegania czasu pracy i przestrzegania dyscypliny pracy. Pracownik obowiązany jest do wykonywania pracy zgodnie z umową i poleceniami przełożonych, a wynagrodzenie otrzymuje za wykonanie pracy na tych zasadach. Pracownik korzysta przy tym z takich na przykład uprawnień, jak prawo do wynagrodzenia za okres niezdolności do pracy, za czas gotowości do jej wykonywania (jeżeli doznaje przeszkód w spełnieniu świadczenia z powodów leżących po stronie pracodawcy), czy prawo do urlopu wypoczynkowego. Umowa zlecenia nie musi być odpłatna, podczas gdy umowa o pracę ma charakter odpłatny. Jak widać – różnice w umowach są i trzeba o nich wiedzieć przed podpisaniem umowy, chyba że nie mamy wyboru i zdajemy się na pracodawcę.

 

 

 

 

 

 

Finanse admin on 18 paź 2011

To jest kłopot

To jest kłopot kredyt bank konto


 

Od jakiegoś czasu trwa ostra rywalizacja na konta pomiędzy bankami i z pewnością po pewnych decyzjach rządowych jeszcze bardziej się zaostrzy, ale czy rzeczywiście jest ona w interesie klientów? Konta osobiste klientów zazwyczaj są nie oprocentowane lub oprocentowane symbolicznie /0,01-0,05%/. I na tych nie oprocentowanych kontach klienci banków trzymają miliardy złotych, którymi banki na co dzień obracają. Z tych samych kont klienci prowadzą przeróżnego rodzaju biznesy, robią opłaty, przelewy, a więc całą bankowość elektroniczną. Szczególnie firmy prowadzą swoje transakcje biznesowe w sposób bezgotówkowy, bo tak jest taniej, prościej, wygodniej i bezpieczniej. Każdy bank ma w swojej ofercie konto firmowe. Czy jednak rzeczywiście jest taniej? Cena za przelewy międzybankowe, internetowe, lub zagraniczne jest różna w zależności od oferty bankowej.

- Niekoniecznie, bowiem na przykład w pko bp jest informacja, że przelewy internetowe są bezpłatne. Kiedy jednak zacząłem naciskać pracownika banku wyznał, że istnieje roczna opłata, która wynosi 20 złotych. Pytam więc po co banki zamieszczają informacje typu: bezpłatne przelewy, darmowe prowadzenie kont czy też 0 opłat za otwarcie i zamknięcie konta? PKO BP już raz zapłacił za wprowadzenie swoich klientów w błąd, kilka kolejnych banków również. Czy niczego się nie nauczyły? – denerwuje się jeden z klientów.

O tym, że darmowych kont nie ma, a za konto firmowe również trzeba słono płacić, klienci bankowi wiedzą od dawna, a mimo to, takich ofert jest coraz więcej. Są natomiast coraz częściej opłaty ukryte, o których klient często dowiaduje się wówczas kiedy przychodzi mu uregulować swoje należności.

- Od dawna jestem klientem invest banku i to nie tylko przez kredyt, chociaż muszę podkreślić, że oferta kredytów w invest banku jest naprawdę ciekawa, ale przede wszystkim poprzez konto firmowe. Jestem przedsiębiorcą, więc wiele transakcji finansowych dokonuję przelewami. W invest banku przelewy nie są drogie, dlatego od jakiegoś czasu trzymam się właśnie tego banku. Namawiam do korzystania z usług invest banku, bowiem naprawdę i kredyt i konto firmowe są mocną strona tego banku – zachwala invest bank jego klient.

Trudno obiektywnie określić, czy  kredyt i konto firmowe incest banku są najlepszym rozwiązaniem, bowiem jest wiele podobnych ofert. Jednakże podobnie jak wielu innych bankach w ofertach invest banku niestety nie ma informacji na temat opłat za przelewy. Nie twierdzimy, że są to przelewy drogie, ale nie można też powiedzieć, że są tanie. Dlaczego bank tak skrzętnie ukrywa te informację?

 

Finanse admin on 11 paź 2011

Lepszy wzrost niz spadek

Lepszy wzrost niz spadek aprecjacja deprecjacja koszty

Aprecjacja

 

  • Inwestowanie w fundusze inwestycyjne bez należytej wiedzy należy do bardzo ryzykownych przedsięwzięć, ale jak się okazuje takich ryzykantów nam nie brakuje. Inwestowanie w fundusze inwestycyjne powinno się opierać przynajmniej na podstawowej wiedzy o tej branży i jeżeli nie chcemy na tych inwestycjach stracić. Tymczasem na rynku funduszy inwestycyjnych nie najlepiej zaczyna się dziać. Niektóre indeksy lecą na łeb na szyję co natychmiast odbija się na inwestorach. Ci, zaczynają już bać się o swoje interesy i jeżeli jeszcze decydują się na inwestowanie na tym rynku to wybierają fundusze bezpieczniejsze. Ale sytuacja finansowa jak jest obecnie sprawia, że mamy coraz więcej kłopotów nie tylko na giełdzie czy rynku funduszy inwestycyjnych. Kłopoty maja także kredytobiorcy, ponieważ złoty traci a zyskują obce waluty. Tym sam rosną koszty kredytów walutowych, a kredytobiorcy mają coraz większe kłopoty z ich spłatą. Jeżeli mówimy o spadku wartości naszej rodzimej waluty stosunku do obcej waluty to nazywa się to deprecjacja i ma zdecydowanie negatywny wpływ na naszą gospodarkę oraz sytuację naszych obywateli. Odwrotna sytuacja to aprecjacja, czyli inaczej wzrost wartości naszego złotego stosunku do zagranicznego pieniądza. Jak mówi wolna encyklopedia: „Oznacza to wzrost siły nabywczej danego pieniądza w rozliczeniach międzynarodowych. W systemie stałego kursu walutowego podniesienie wartości waluty krajowej nazywamy rewaluacją”. No i trzeba pamiętać, że aprecjacja  ma o wiele pozytywniejsze skutki niż deprecjacja i do nich należy przede wszystkim zaliczyć: spadek kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego, zmniejszenie presji inflacyjnej oraz wzbogacenie społeczeństwa – głównie na skutek wzrostu siły nabywczej płac. Ale SA też negatywne skutki jakie wnosi aprecjacja, mianowicie osłabienie konkurencyjności eksportu oraz wzrost kosztów pracy. A to w chwili obecnej nie byłoby najlepiej widziane przez polskich przedsiębiorców. Póki co jednak aprecjacja nam nie grozi i cześciej mamy deprecjację. Tak czy inaczej nasi przedsiębiorcy nie maja najlepiej ani kiedy jest aprecjacja ani deprecjacja. I w jednym i w drugim przypadku przedsiębiorcom potrzebne jest zewnętrzne wsparcie finansowe. Tymczasem ani banki ani rząd jakoś nie garnie się z pomocą polskim firmom. A już szczególnie małym i średnim przedsiębiorcom. Dlatego najczęściej muszą liczyć albo na fundusze unijne albo po prostu na siebie.
  • - To prawda banki nie są już takie skore do przyznawania podobnych kredytów. Owszem oferta bankowa jest bogata, kredyt obrotowy, kredyt inwestycyjny, kredyt gotówkowy i hipoteczny jest niemal w każdej ofercie bankowej. Nic tylko wybierać, przebierać i brać. Niestety najczęściej to tylko marketing i to w najczystszej jego formie. Mimo to są banki, dla których kredyty typu kredyt inwestycyjny czy kredyt obrotowy to nic nowego i takich kredytów udzielają – powiedział jeden z przedsiębiorców.

 

Kredyty admin on 05 paź 2011

Im szybciej, tym lepiej

Im szybciej, tym lepiej Pieniądze wypłata rozliczenia

Rok akademicki rozpoczyna się 1 października, termin składania wniosków o kredyt studencki banki wyznaczyły na 1 X – 15 XI 2009 r. 14 grudnia 2009 roku Resort Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjął decyzję w sprawie maksymalnej wysokości miesięcznego dochodu na osobę w rodzinie studenta ubiegającego się o kredyt studencki, w połowie stycznia banki rozesłały do ubiegających się o taki kredyt pisma w sprawie uzupełnienia dokumentów o wyciągi z dochodów poręczycieli. Termin na uzupełnienie dokumentów banki wyznaczyły do 15 lutego 2010 roku, jednocześnie nie poinformowały od kiedy zacznie się wypłata kredytu – prawdopodobnie nie wcześniej niż w marcu…
To prawda, że kredyty studenckie nie są dla banków wielkim biznesem, ale skoro już podjęły ten temat, to powinny poważnie potraktować żaków, tak jak poważnie studentów powinien potraktować Pan Minister wiedząc, że pieniądze z kredytów studenckich są im bardzo potrzebne. Najbardziej potrzebne na początku, a nie w połowie roku akademickiego
- 600 złotych miesięcznie to poważny zastrzyk w żywej gotówce, dlatego pomoc taka jest wprost nie do przecenienia. Szybka wypłata kredytu jest bardzo ważna. Ale konia z rzędem temu kto wie o co tak naprawdę chodzi ministerialnym urzędnikom oraz bankom, skoro na pierwszą transzę tego kredytu muszę czekać aż do marca – denerwuje się jedna ze studentek.
Ma rację, bowiem resort oraz banki sprowadziły ten temat niemal do absurdu. Rok akademicki rozpoczyna się 1 października i to właśnie w tym początkowym okresie nauki żakom najbardziej potrzebne jest finansowe wsparcie. Tymczasem ministerstwo, a za nim banki, każą studentom czekać na wypłatę pierwszych pieniędzy aż do marca. Na nic zdają się protesty i interwencje w tej sprawie, resort z oślim wręcz uporem trzyma się swoich wcześniejszych ustaleń. Banki nie chcąc być gorsze, w połowie stycznia rozesłały do starających się o kredyty studenckie informacje o uzupełnienie dokumentacji o potwierdzenia dochodów poręczycieli. Dokumenty mają spłynąć do banków najpóźniej do 15 lutego 2010 roku. Można więc przypuszczać, że rzeczywiście wypłaty rozpoczną się dopiero w marcu, a więc prawie w połowie roku akademickiego. Gdzie w tym sens i logika?